Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 4 Głosów - 2.5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polityka ogólnie.
09-12-2017, 03:24 PM
Post: #1821
RE: Polityka ogólnie.
[Obrazek: 15ohxn4.png]

Soviet Union 2.0, neokomuniści już nawet nie kryją się z prawdziwym celem EU.

"Miałem już cztery operacje, w dalszym ciągu ją czuję, nigdy już nie będzie jak wcześniej. W boksie ten problem mnie
eliminuje, mam jedną rękę, jak mam wygrać z takim Adamem Kownackim." - Artur Szpilka Rolleyes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09-12-2017, 05:37 PM
Post: #1822
Bug RE: Polityka ogólnie.
(09-12-2017 12:15 PM)Martin napisał(a):  Metzger chcesz dyskutować czy nie? Jeśli tak to czekam na choćby jeden przykład (skoro 2-3 to jak widzę stanowczo za dużo) na to iż tak w systemach parlamentarno-gabinetowych uprawia się politykę.
Dobra, powiedzmy, że nigdzie. Czy to jest nielegalne? Szkodliwe? Nieetyczne? Jakie są negatywne efekty rządzenia z tylnego siedzenia?

(09-12-2017 12:15 PM)Martin napisał(a):  Pytasz czym naszkodził Kaczor? Stary czy Ty sobie ze mnie jaja robisz? Jeszcze gdybyś miał 18 lat, wchodził w dorosłe życie i chciał się czegoś dowiedzieć to bym był w stanie zrozumieć. Ale Tobie naprawdę nie przystoi zadawać takich pytań. O jego szkodliwości można pisać referaty a ja nie mam na to czasu ani chęci.
Pytam najzupełniej serio. Za jakież to grzechy przyznałeś mu tytuł największego szkodnika po '89? Bez referatów, tylko kilka konkretnych przykładów. A może chodzi głównie o to, że Kaczor u władzy to wstyd przed wielką, oświeconą, tolerancyjną, kolorową, ponadnarodową, nowoczesną Europą? Że Kaczor u władzy to sól w oku Merklów, Timmermansów, Sorosów i innych faszystów?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
09-12-2017, 11:01 PM
Post: #1823
RE: Polityka ogólnie.
Nielegalne? Teoretycznie nie.
Szkodliwe? Owszem.
Nieetyczne? Oczywiście.
Negatywne efekty? Nie no, czuje się (bez urazy) jakbym prowadził polemikę ze średnio ogarniętym gimnazjalistą. Nie byłeś w stanie podać ani jednego przykładu rządów z tylnego siedzenia. To ja ci powiem gdzie coś takiego (całkiem niedawno) było praktykowane - w Rosji. W czasach gdy prezydentem był Miedwiediew a Putin "tylko" premierem, który w Rosji przy prerogatywach prezydenta de facto nic nie znaczy.
I nie wmówisz mi, że taki sposób rządzenia jest ok. Bo jak ma traktować taki Macron czy Merkel panią premier Szydło, która jest tylko figurą? Co oni mają z nią załatwić skoro osoba decyzyjna siedzi na Nowogrodzkiej w Warszawie? Tak się nie robi poważnej polityki i akurat Ty powinieneś takie rzeczy "czuć".

Lista grzechów Kaczyńskiego jest długa. A grzechy ostatnich dwóch lat Kaczora masz wyszczególnione pod linkiem, który podałem we wcześniejszym poście. Naprawdę nie prościej go otworzyć tylko mam to przepisywać? Oprócz tego co tam jest mogę jeszcze kilka grzechów dorzucić, ale najpierw zapoznaj się z tamtymi. Jeśli to Ci nie wystarczy i wciąż będziesz uważał, że Kaczyński nie zasługuje na miano największego szkodnika po 89 roku to ciekawy jest komu Ty byś przyznał to miano i jakie miałbyś argumenty. Chętnie poczytam, do dzieła Metzger.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-12-2017, 01:36 PM
Post: #1824
RE: Polityka ogólnie.
(09-12-2017 11:01 PM)Martin napisał(a):  Lista grzechów Kaczyńskiego jest długa. A grzechy ostatnich dwóch lat Kaczora masz wyszczególnione pod linkiem, który podałem we wcześniejszym poście. Naprawdę nie prościej go otworzyć tylko mam to przepisywać? Oprócz tego co tam jest mogę jeszcze kilka grzechów dorzucić, ale najpierw zapoznaj się z tamtymi. Jeśli to Ci nie wystarczy i wciąż będziesz uważał, że Kaczyński nie zasługuje na miano największego szkodnika po 89 roku to ciekawy jest komu Ty byś przyznał to miano i jakie miałbyś argumenty. Chętnie poczytam, do dzieła Metzger.

Zanim kolega odpowie, podam swój typ do tytułu "Największego Szkodnika w polskiej polityce po roku 1989". Był to gen. Czesław Kiszczak, czyli główny (bo było ich znacznie więcej) autor systemu, który narodził się po Okrągłym Stole. W 1989 r. była szansa na dużo dalej idące zmiany. Nastrój społeczeństwa był taki, że dało się zrobić to, co zrobiono we Wschodnich Niemczech i w Czechach, czyli całkowite wykluczenie dawnych działaczy komunistycznych z życia publicznego i bezwarunkowa, pełna lustracja. Natomiast czołowi politycy zadowolili się niepełnymi zmianami, dogadali się przy Okrągłym Stole, wskutek czego powstało państwo oligarchiczne, zdominowane przez funkcjonariuszy służb specjalnych PRL oraz ludzi, na których ci funkcjonariusze mieli "haki".
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-12-2017, 10:16 AM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2017 10:18 AM przez fext.)
Post: #1825
RE: Polityka ogólnie.
(08-12-2017 06:43 PM)Martin napisał(a):  Ale zgodzisz się ze mną, że to nie jest normalne w demokratycznych systemach parlamentarno-gabinetowych? To jest też oszukiwanie wyborców bo mianuje się jakiegoś "fachowca" na zaszczytne stanowisko premiera a i tak wiadomo, że to tylko marionetka w rękach prezesa. Tak się poważnej polityki w poważnym państwie nie uprawia.
W "demokratycznych systemach parlamentarno-gabinetowych" jest to całkowicie normalne. Tyle że w państwach "Zachodu" takie praktyki są bardziej wyrafinowane, dlatego aż tak nie rzucają się w oczy. Ogólnie można przyjąć, że z nielicznymi wyjątkami (Szwajcaria), cała tak zachwalana "demokracja" to pic na wodę, opracowany i stworzony po to, żeby wkurwieni "biedni" nie zebrali się do kupy i nie poucinali łbów "bogatym", co spotkało nieszczęsnego francuskiego króla z małżonką a jakiś czas później rosyjskiego cara z rodziną. Ludzie piastujący realną władzę wyciągnęli wnioski z tych wydarzeń i postanowili raz na zawsze rozwiązać problem.

W ten sposób powstały dwie koncepcje. Wariant numer jeden - zamordyzm tak ciężki i wszechogarniający, żeby nikt nie był w stanie nawet pisnąć. Wady: groźba "przewrotu gabinetowego" albo puczu wojskowego, dokonanego w chwili słabości aktualnego wodza oraz groźna interwencji zagranicznej zorganizowanej przez państwo/mocarstwo, pragnące poszerzyć swoją strefę wpływów. Ustrój szeroko stosowany w krajach arabskich, afrykańskich, poradzieckich (Turkmenistan), azjatyckich i niektórych państwach bloku wschodniego.

Wariant numer dwa - "demokracja". Czyli sprawienie, żeby "lud" nie protestował, gdyż sam sobie rządzących wybrał, więc powinien zamknąć gęby i cierpieć z godnością. Niesamowicie skuteczny wybieg. Aby to unaocznić, podam przykład... PolskiSmile. W mrocznych czasach straszliwej komuny, kiedy "demokracji" nie było a władza ludowa trzymała się stołków pazurami i czołgami, "gniew ludu" mógł wybuchnąć i wybuchał z powodu każdego bzdetu. Komitety partii płonęły z powodu niezbyt dotkliwych, centralnych "podwyżek cen mięsa" i tym podobnych błahostek.

Później, kiedy nastała już wolność i swoboda nikt nawet nie pomyślał o paleniu gabinetów, z władzą w środku, chociaż duża część "ludu" została sprowadzona do roli żebrzących dziadów, zapierdzielających za równowartość miski grochówki i mogąca tylko pomarzyć o czymś takim jak... kredyt na mieszkanie, albo w ogóle kredyt na cokolwiek. I co? Ano nic. Wszyscy potulnie siedzą i płaczą, ale za widły nie chwytają, bo przecież "jest demokracja i sami wybrali". W ten oto dziecinnie prosty sposób ludzie z REALNĄ władzą zabezpieczyli ją sobie przed przykrymi perturbacjami.

Tymczasem zawsze i w niemal wszystkich państwach świata realnie rządzi ten, kto ma najwięcej pieniędzy albo może je sobie zapewnić dzięki posiadanym informacjom, w formie "bezgotówkowej". Bo tylko duże pieniądze są w stanie zorganizować "kampanię wyborczą", tylko osobnicy bogaci są posiadaczami gazet, stacji telewizyjnych i innych mediów służących do przekazywania "ludowi" tego, co jest słuszne a co słuszne nie jest. Różnica między Polską a Zachodem polega jedynie na tym, że nasz naczelnik z faktycznym rządzeniem wcale się nie kryje, zaś "zachodni" naczelnicy przekazują swoim kukiełkom sugestie na dyskretnych spotkaniach, w pałacach, parkach czy innych garden party.

To, kto tam posiada realną władzę można wydedukować na podstawie "skutków i owoców". Bo każdy kto mniema, że "zachodni" lubią być rozjeżdżani przez tiry albo rozstrzeliwani z kałachów przez przeróżnych ubogacaczy, lub dobrze się czują z płaceniem na nich podatków, srodze się myli. I co? Ano gówno. Niezależnie od wyników "wyborów" pojazd i tak jedzie w tym samym kierunku. Dlatego ktoś, kto pragnie cokolwiek zmienić, powinien odpuścić sobie marnowanie czasu przy wyborczej urnie a skupić się na szybkim pomnażaniu własnego majątku. Albo wstąpić do państwowych tajnych służb, w celu zdobycia wiedzy, umożliwiającej obycie się bez osobistego bogactwa. I wtedy może sobie zmieniać. Tyle w temacie "demokracji" Smile
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-12-2017, 07:32 PM
Post: #1826
RE: Polityka ogólnie.
(10-12-2017 01:36 PM)Maynard napisał(a):  Zanim kolega odpowie, podam swój typ do tytułu "Największego Szkodnika w polskiej polityce po roku 1989".

Kolega chyba nie może sie na nikogo zdecydować i nie odpowie. Albo się obraził.

(10-12-2017 01:36 PM)Maynard napisał(a):  Był to gen. Czesław Kiszczak, czyli główny (bo było ich znacznie więcej) autor systemu, który narodził się po Okrągłym Stole.

Maynard gdybyśmy szukali kogoś kto był największym szkodnikiem powojennej Polski to kandydatura Kiszczaka pasuje jak ulał. Ta gnida po 89 roku nie miała już możliwości szkodzić Polsce jednak robiła to wcześniej. I tu pełna zgoda to był szkodnik, ale od kiedy nastała w Polsce demokracja to Kaczyński jeśli chodzi o szkodzenie jest bezapelacyjnie numerem 1.

(10-12-2017 01:36 PM)Maynard napisał(a):  Nastrój społeczeństwa był taki, że dało się zrobić to, co zrobiono we Wschodnich Niemczech i w Czechach, czyli całkowite wykluczenie dawnych działaczy komunistycznych z życia publicznego i bezwarunkowa, pełna lustracja.

Ciekawe co piszesz zwłaszcza jeśli chodzi o naszych południowych sąsiadów. Jak się ma ta pełna lustracja i wykluczenie dawnych komuchów skoro nieprzerwanie od 1989 roku do dziś czescy komuniści zasiadają w ichnim parlamencie! Żeby była jasność: nie postkomuniści tylko właśnie komuniści.

(11-12-2017 10:16 AM)fext napisał(a):  W "demokratycznych systemach parlamentarno-gabinetowych" jest to całkowicie normalne. Tyle że w państwach "Zachodu" takie praktyki są bardziej wyrafinowane, dlatego aż tak nie rzucają się w oczy.

Ok, to w takim razie Ciebie poproszę o 2-3 konkretne przykłady bo Metzger nie dał rady. Chyba, że nie jesteś takowych podać i piszesz bo tak Ci sie wydaje, że tak jest...Albo uważasz, że tak jest wszędzie to lepiej nie pisz.

(11-12-2017 10:16 AM)fext napisał(a):  Tymczasem zawsze i w niemal wszystkich państwach świata realnie rządzi ten, kto ma najwięcej pieniędzy albo może je sobie zapewnić dzięki posiadanym informacjom, w formie "bezgotówkowej".

Po części to prawda. Tylko do Polski ma się nijak. Bo co by nie mówić o szkodniku Kaczyńskim to nie ma on ani pieniędzy ani informacji. No chyba, że te od Macierewicza.

(11-12-2017 10:16 AM)fext napisał(a):  Różnica między Polską a Zachodem polega jedynie na tym, że nasz naczelnik z faktycznym rządzeniem wcale się nie kryje, zaś "zachodni" naczelnicy przekazują swoim kukiełkom sugestie na dyskretnych spotkaniach, w pałacach, parkach czy innych garden party.

Czyli zachodni naczelnicy są szerzej nikomu nieznani tak? Ciekawe w takim razie czyją kukiełką jest Trump, Merkel, Macron, Rajoy, May, Gentiloni itd itd
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-12-2017, 11:25 PM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2017 11:26 PM przez Metzger.)
Post: #1827
Bug RE: Polityka ogólnie.
(11-12-2017 07:32 PM)Martin napisał(a):  Kolega chyba nie może sie na nikogo zdecydować i nie odpowie. Albo się obraził.
Kolega czasami pracuje i nie ma czasu na cokolwiek więcej niż pobieżne przejrzenie nowych postów, ale kolego pamięta. I kolega się nie obraził, bo kolega w przeciwieństwie do kolegi nie podchodzi do zagadnienia emocjonalnie, jeno analitycznie.

Faktycznie trudno wskazać tak bardzo wyraźne przykłady rządzenia z tylnego siedzenia z ostatnich paru dekad. Ale są przynajmniej przykłady z własnego podwórka: Buzek, Marcinkiewicz, Komorowski. Tak, Komorowski z oświeconej, europejskiej Platformy.

Przeczytałem notkę z tego bloga. Jest to garść pustych sloganów. Typowy przykład "histerii na polecenie". Autorytet mówi "mordują demokrację", a wyznawca już drze szaty, bo słowo autorytetu jest święte i jakakolwiek próba ich głębszej analizy pociągnie za sobą ekskomunikę z kościoła nowoczesnych, tolerancyjnych i europejskich. A to byłoby katastrofą, albowiem nie ma nic ważniejszego niż przypodobanie się zachodnim bożkom euro-zamordyzmu.

Zostałem poinformowany co jest złe, ale nikt nie chce powiedzieć dlaczego. Może ty powiesz?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-12-2017, 09:29 AM
Post: #1828
RE: Polityka ogólnie.
Pozwólcie, że wtrącę swoje 3 grosze do interesującej dyskusji. Myślę, że u źródeł wielu sporów stoi nie zrozumienie istoty dominującego obecnie u nas i na świecie ustroju tj. demokracji. Przedstawia się go jako "postępowy" i "jedynie słuszny", tymczasem to "gówno prawda". Już w starożytności demokracja ateńska i rzymska szybko uległa degeneracji, a obecnie mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem w skali światowej. Demokracja partyjna (a inna nie istnieje) musi w dłuższej konsekwencji prowadzić do negatywnej selekcji, skutkującej tym, że na czoło wysuwają się kanalie bez skrupułów i jakichkolwiek zasad moralnych poza chęcią zrobienia kariery rozumianej jako władza + kasa. Ostatnie pokolenie polityków demokratycznych dużego formatu to Ronald Reagan, Margaret Thatcher, Helmut Kohl i Francois Mitterand. Po nich mamy już tylko miernoty lub przestępców, a bywa że nawet zbrodniarzy. Polska i inne demoludy po 1989 od razu weszły w ten nurt demokracji zdegenerowanej i dlatego jest tak, jak jest. Demokratyczna Europa to grupa krajów "zwijających się", podczas gdy niedemokratyczne (i dzięki temu znacznie lepiej rządzone) Chiny rozkwitają i wkrótce przejmą dominację w świecie.

Jarosław Kaczyński jako szef partii działającej w ramach demokracji to cyniczny manipulator, a bywało że także ewidentny szkodnik. Ten sam człowiek po osiągnięciu pozycji faktycznego dyktatora nagle zmienił się i zaczął robić coś dobrego dla kraju (choćby tępić złodziei i dobierać bardziej kompetentnych ludzi na kluczowe stanowiska). To dowodzi, że monarchia (dyktatura) wbrew pozorom jest ustrojem lepszym i skuteczniejszym. A że przy okazji w Polsce podeptano trochę konstytucję, to żaden wyjątek, a reguła w demokratycznym świecie. W Niemczech bez przerwy (i za przyzwoleniem władz) depcze ją np. Jugendamt, a w USA CIA i FBI.

http://www.the-best-boxers.comIdea
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-12-2017, 10:18 AM
Post: #1829
RE: Polityka ogólnie.
(11-12-2017 07:32 PM)Martin napisał(a):  
(11-12-2017 10:16 AM)fext napisał(a):  W "demokratycznych systemach parlamentarno-gabinetowych" jest to całkowicie normalne. Tyle że w państwach "Zachodu" takie praktyki są bardziej wyrafinowane, dlatego aż tak nie rzucają się w oczy.

Ok, to w takim razie Ciebie poproszę o 2-3 konkretne przykłady bo Metzger nie dał rady. Chyba, że nie jesteś takowych podać i piszesz bo tak Ci sie wydaje, że tak jest...Albo uważasz, że tak jest wszędzie to lepiej nie pisz.

(11-12-2017 10:16 AM)fext napisał(a):  Tymczasem zawsze i w niemal wszystkich państwach świata realnie rządzi ten, kto ma najwięcej pieniędzy albo może je sobie zapewnić dzięki posiadanym informacjom, w formie "bezgotówkowej".

Po części to prawda. Tylko do Polski ma się nijak. Bo co by nie mówić o szkodniku Kaczyńskim to nie ma on ani pieniędzy ani informacji. No chyba, że te od Macierewicza.

(11-12-2017 10:16 AM)fext napisał(a):  Różnica między Polską a Zachodem polega jedynie na tym, że nasz naczelnik z faktycznym rządzeniem wcale się nie kryje, zaś "zachodni" naczelnicy przekazują swoim kukiełkom sugestie na dyskretnych spotkaniach, w pałacach, parkach czy innych garden party.

Czyli zachodni naczelnicy są szerzej nikomu nieznani tak? Ciekawe w takim razie czyją kukiełką jest Trump, Merkel, Macron, Rajoy, May, Gentiloni itd itd
Co do "przykładu" rządzenia z tylnego siedzenia, żeby nie rozpisywać się na kilka stron podam jeden. Kojarzysz USA i prezydenta Georga W. Busha juniora? Z pewnością coś ci świta. Możliwości umysłowe tego pana predysponowały go co najwyżej na stanowisko pana sprzedającego popcorn w kinowym multipleksie albo człowieka wykonującego jakieś nieskomplikowane prace fizyczne. Tyle tylko, że ten błogosławiony i ubogi duchem osobnik był synem byłego prezydenta USA, byłego dyrektora CIA i jednocześnie biznesmena z bardzo silnymi udziałami i powiązaniami z firmami produkującymi broń i zajmującymi się wydobyciem ropy. Za panowania poprzednika J.W.B, niejakiego Clintona, sprawy biznesu ropno-karabinowego stały źle.

Cena ropy szorowała po dnie albo oscylowała w "stanach niskich", również prowadzone przez "Imperium" wojny nie przynosiły pożądanych profitów. Bo ile można zarobić na okazjonalnym i niedywanowym bombardowaniu jakichś Serbów, czy wysłaniu kilkudziesięciu marines do jakiejś Somalii? Gówno, nie zarobek. Za to imperialny budżet pękał w szwach, ciesząc się kolosalną nadwyżką. Widząc takie marnotrawstwo środków przedstawiciele "kompleksu militarno-naftowo-przemysłowego" postanowili z nim skończyć poprzez posadzenie na tron australopiteka, otoczonego stosownymi doradcami pokroju Dicka Cheneya i spółki. Sprawa o mało się nie rypnęła, gdyż kandydaci szli łeb w łeb, w związku z czym należało się uciec do niewielkiej manipulacji z "niewłaściwie przedziurkowanymi" kartami do głosowania.

Co było dalej zapewne pamiętasz. Najpierw USA spotkał przykry zamach. Rezydujący w afgańskich jaskiniach brodacz zdołał porwać na terenie Stanów kilka samolotów i obsadzić je superpilotami, zdolnymi do precyzyjnych trafień w dokładnie określone cele a nawet lotów samolotami pasażerskimi na małej wysokości, co umożliwiło trafienie w drzwi Pentagonu. Zakotłowało się i w mig do wrażych talibów wysłano liczne wojska, samoloty, rakiety i inne cacka, sowicie płacąc za wszystko Clintonową nadwyżką. Cena ropy skoczyła, ale jeszcze niewystarczająco. W związku z tym dzielny Galahad Bush ruszył na poszukiwanie świętego Graala wszystkich handlarzy bronią tam, skąd Graal pochodził. Na bliski wschód. Niczego nie znalazł, ale rozpętana zawierucha była naprawdę solidna. Ropa skoczyła do poziomów historycznych, strumień broni i amunicji płynął s fabryk rzeką a na konta przyjaciół-mocodawców pana Busha płynęła rzeka budżetowych pieniędzy.

W pazerności celował szczególnie pan Cheney, który ze swoją firmą Blackwater praktycznie zmonopolizował dostawy dla armii a później zastąpił ją za pomocą swoich najemników. I uważasz, że wszystkim tym zarządzał Bush junior? Czy taki przykład zarządzania z tylnego siedzenia cię satysfakcjonuje?

Wróćmy teraz do polskiego naczelnika. Tutaj sprawa jest banalnie prosta. Pod względem doboru kadr jego taktyka jest kalką postępowania pana Adolfa. Poza nielicznymi wyjątkami (Macierewicz, Gowin) człowiek ten otacza się skrajnymi miernotami, które zawdzięczają mu wszystko a bez niego są nikim. Tacy ludzie będą robić wszystko, co im się rozkaże, mając świadomość, że bez namaszczenia wodza od razu mogą wracać do swojego mieszkania w bloku w Pierdziszewie i liczyć najwyżej na posadę kasjera w Lidlu. Z tego samego źródła pochodziła kasa na kampanię - po prostu miernoty znalazły się w odpowiednim miejscu, w którym dostęp do stosownych kwot był bardzo łatwy. Jaki to dostęp i jakie miejsce możesz sobie wydedukować choćby na podstawie tego, co jest tuszowane i kto za to nie siedzi ani nie jest ciąganySmile
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-12-2017, 12:22 PM
Post: #1830
RE: Polityka ogólnie.
@fext
Drobne uściślenie tej "kolosalnej nadwyżki" budżetowej Clintona wokół której narosły legendy. Rzeczywiście w ciągu 4 z 8 lat rządów Clintona (konkretnie 1998 - 2001) budżet USA zamykał się nadwyżkami. W latach 1998-1999 i 2001 były to drobne nadwyżki, a największa w 2000 wyniosła 236 mld dolarów. Oczywiście dla USA sam fakt nadwyżek był od dziesięcioleci nie widzianym ewenementem, ale nie przeceniajmy ich skali. Dług publiczny USA przejściowo minimalnie się zmniejszył, ale za następców Clintona tak ruszył z kopyta, że obecnie przekracza już 20 bilionów USA (według naszego znaczenia słowa bilion, bo w USA bilion używa się w znaczeniu miliarda). Czyli blisko 100 razy tyle, co w swoim najlepszym roku zaoszczędził Clinton.

http://www.the-best-boxers.comIdea
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 6 gości