Forum - BOKSER.ORG

Pełna wersja: Rachim Czakijew (Rakhim Chakhkiyev)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6
Nie szedlbym tak daleko. Mozliwe ze chodzi po prostu o IBF. Z tego co kojarze Gassijew jest obowiazkowym pretendentem i jego obozowi nie spodobalo sie, ze do walki o pas wyznaczeni sa inni zawodnicy. I z tego to wyszlo.

Albo cos pomylilem.
Riabiński jeszcze wierzy w Czakijewa. Będzie zmiana trenera, który ma pomóc Rachimowi wyeliminować te mankamenty, które sprawiają, że po dobrym początku walki w późniejszej fazie Ingusz już tylko chwali się podeszwami butów.
Czakijew wróci na galę Wilder vs Powietkin najprawdopodobniej z Węgrem Thomasem Lodim.

Myślę, że to będzie bardzo szybka robota i nic nam nie powie o tym czy Rachim nauczył się panować nad sobą w ringu i rozkładać siły na dłuższy dystans.
Czakijew to ma jednak siłę tura. Jak odepchnął tego gościa pod koniec pierwszej rundy to biedaczek prawie pół ringu przeleciał: http://www.cda.pl/video/9711214f Big Grin

Gdyby jeszcze tylko nauczył się boksować z głową to gość byłby chyba nie do ruszenia w cruiser. Niestety tak nie jest.
Jego piętą achillesową jest słaba kondycja. Ma parę na 2-3 rundy intensywnej walki lub na 8-9 rund powolnego człapania z rzadko wyprowadzanymi ciosami. To niestety za mało, żeby coś poważnego osiągnąć w zawodowym boksie. Chyba powinien przestawić się na rzut młotem.
(10-09-2016 01:41 PM)Hugo napisał(a): [ -> ]Jego piętą achillesową jest słaba kondycja. Ma parę na 2-3 rundy intensywnej walki lub na 8-9 rund powolnego człapania z rzadko wyprowadzanymi ciosami. To niestety za mało, żeby coś poważnego osiągnąć w zawodowym boksie. Chyba powinien przestawić się na rzut młotem.
Moim zdaniem z nim jest akurat trochę inaczej. Kondycję ma jak wszyscy inni zawodowcy, tylko nie potrafił się z nią obchodzić. W dotychczasowych walkach na swoich przeciwników rzucał się z furią, usiłując roznieść ich na strzępy. Nawet nie usiłował stopniować siły ciosu, tylko napierniczał jak szaleniec z nadzieją, że stojący naprzeciwko gość w końcu padnie. Sprawdzało się to bardzo dobrze, gdyż nawet przeciwnicy, których nie znokautował, nastawiali się na przetrwanie a nie na zwycięstwo. Do czasu pojawienia się Włodarczyka.

Ten Czakijewa się nie przestraszył, jego kanonadę cierpliwie przeczekał i jadącego już na oparach Ingusza zaczął bić, jeszcze bardziej go wyczerpując. Skończyło się blamażem, Rachim męczył się, sapał, wciąż szukał nokautującej bomby a w międzyczasie był trafiany i padał niczym szmaciana lala aż w końcu padł na dobre. Nie wyciągnąwszy wniosków nadal ćwiczył ten sam układ, bo znakomicie sprawdzał się ze średniakami aż nadział się na doświadczonego Afolabiego. Nadział się głupio, bo sygnały ostrzegawcze były widoczne już podczas starcia z Venturą, które co najwyżej zremisował a na pewno nie wygrał.

Z Afolabim powtórzył głupie zagrania z walki z Włodarczykiem i również skończył na dechach. Wtedy zmądrzał i zmienił trenera. Z tego co widzę nowy szkoleniowiec usiłuje ustawić go na większą energooszczędność, co nie jest złym pomysłem. Niestety skutkuje to tym, że Rachim, nie mogąc rzucić się do huraganowego ataku, zbyt dużo ciosów wyłapuje na twarz. W przypadku przeciwników takich jak ten Valori nie ma problemu, ale jakby bił Briedis, mogłoby być smutno. Podsumowując - jeżeli uszczelni gardę i jeszcze bardziej wypośrodkuje styl, czyli przestanie aż tak zamulać, to może dać jeszcze parę ładnych walk.
Jest już link do egzekucji Czakijewa:



Później sobie zobaczę.
Rosyjskie rundy są najszybsze na świecie! Druga runda była skrócona o całe 15 sekund w momencie kiedy Ingusz dostawał srogie lanie.
Zazwyczaj nie przeklinam ale w tym wypadku... O ja pierdolę!!! Co to było? Czakijew przekształcił się w hybrydę pijanego małpiszona z helikopterem. Gdzie on się do tej walki przygotowywał? Pod budką z piwem? Czy były w ogóle jakiekolwiek przygotowania bokserskie? Bo ja nic takiego nie zauważyłem. Prawy prosty? A co to takiego? Słabsze ciosy? A po co, skoro można napierdalać tak, że o mało nie wylatuje się z ringu wskutek własnych sierpowych. Zmiana taktyki, skoro aktualnie stosowana ewidentnie nie działa? W życiu, to niegodne prawdziwego maczo. Takiego z brodą. Trzeba napierniczać ile wlezie, koniecznie cepiaste sierpy, inaczej wszyscy pomyślą, że to nie boks, tylko balet.

Podsumowując, lepiej żeby te facet już nie boksował, bo robi krzywdę. Sobie, swojej rodzinie i kibicom, którzy muszą tę chałę oglądać. Obecny Czakijew stał się parodią samego siebie nawet z walki z Włodarczykiem. Zero polotu, zero myślenia, zero taktyki. Żałosny spektakl. Nie zamierzam marnować czasu na kolejne walki tego gościa, bo równie dobrze mogę sobie na YT puścić jakieś "śmieszne filmiki" w walk meneli, toczonych pod monopolowym. Taki to poziom.
Kiedy Czachkijew pojawił się na zawodowych ringach widziałem w nim gościa, który ma szansę posprzątać kategorię cruiser. Potężny cios, dobra motoryka, niezła technika. A jednak mistrz olimpijski nie sprawdził się w roli zawodowca i jest dzisiaj cieniem samego siebie sprzed kilku lat. Dlaczego tak się stało? Myślę, że przyczyny są złożone. Podstawową dla mnie jednak jest słaba kondycja, która towarzyszyła mu od pierwszych walk do dzisiejszej klęski z Własowem. Z jakiego powodu? Albo nałogowe palenie albo za duże zbijanie wagi. Czachkijew jest niski na cruiser, ale potężnie zbudowany i być może to zbijanie wagi sprawiało, że zwykle już od 7-8 rundy ( a potem coraz wcześniej) tracił siły. Do tego przy jego umiarkowanie swarmerskim stylu zawsze sporo zbierał, co z czasem doprowadziło go do szklanki. Rozbił go Diablo, dołożył swoje Afolabi, aż w końcu Rachim przewracał się po ciosach nie słynącego z mocnego uderzenia Własowa. Poza tym uważam, że był źle prowadzony. W Niemczech trafił do akurat zdychającego Universum, a potem w Rosji też był traktowany trochę po macoszemu w porównaniu np. do Lebiediewa i Drozda. Szczytem wszystkiego było wystawienie go przeciwko trudnemu rywalowi Venturze w trakcie przygotowań do walki życia z Afolabim. W efekcie z największym trudem pokonał Venturę, będąc przy tym na deskach, a z Afolabim został rozbity. Po klęsce z rąk Włodarczyka próbowano go przestawić ze swarmera bez kondycji na sluggera polującego na jeden cios. To już był gwóźdź do trumny. Z zawodnika boksującego i nokautującego przy okazji stał się siepaczem starającym się urwać głowę rywalom. Widzę tu przy tym pewną analogię do naszego Proksy. Zatracił technikę i przewracał się od własnych nietrafionych cepów. Mam nadzieję, że da już sobie spokój z boksem, bo żal patrzeć, co się z nim stało.
Stron: 1 2 3 4 5 6
Przekierowanie