Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Joshua vs Molina
11-12-2016, 02:36 AM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2016 02:39 AM przez Wilczekstepowy.)
Post: #141
RE: Joshua vs Molina
Kubala mi też się bardzo podobała walka kobiet. Taylor to diamencik ale ta druga babka z Brazylii to też niezła była. I ten pocałunek, hehehe Big Grin

(11-12-2016 01:47 AM)Wietnam napisał(a):  Nie można było się niczego więcej spodziewać po żółwiu którego prawie skutecznie
wypunktował wolny jak konwój elektrowni wiatrowej nocą, Adamek.

Tylko, że tym razem po prostu strasznie się bał a z Wilderem to chociaż coś tam próbował zrobić. Nie uważam też że wyszedł tylko po kasę. Bo gdyby tak było to by już chyba nie próbował wstawać po pierwszym nokdaunie. I tak zresztą w pierwszej chwili myślałem, że przysnął i kto wie, zobaczę powtórkę, może było uśpiony na 2, 3 sekundy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-12-2016, 03:39 AM
Post: #142
RE: Joshua vs Molina
Po tej gali uznaję Joshuę za lidera HW. Pośrednie porównanie z Wilderem (na tle Moliny) wypadło zdecydowanie na jego korzyść. Wobec rejterady Fury'ego, nieaktywności Kliczki, obijaniu słabeuszy przez Ortiza i Haye'a nie widzę innej opcji.

http://www.the-best-boxers.comIdea
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-12-2016, 12:04 PM
Post: #143
RE: Joshua vs Molina
Nie mogę znaleźć walki Chisora vs Whyte. Na http://www.allthebestfights.com była jeszcze parę godzin temu ale została skasowana. Za późno dzisiaj wstałem. Dziwne, że gal z Anglii nie ma na rutracker.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-12-2016, 12:48 PM
Post: #144
Bug RE: Joshua vs Molina
(11-12-2016 01:29 AM)Martin napisał(a):  Jak nie jest, stawką był tytuł mistrza świata federacji IBF.
Mam na myśli to, że tytuł zawodowego mistrza świata w boksie gówno znaczy. Przenieśmy zasady boksu zawodowego do piłki nożnej. Powstanie jakaś federacja, która usankcjonuje mecz o pas mistrzowski między Legią a Realem. Real akurat będzie miał zły dzień i Legia zostanie mistrzem świata. Czyż nie absurd? Dlatego jestem za nieużywaniem terminów "mistrzostwo świata" w boksie, bo ani to mistrzostwo, ani świata.

[Obrazek: 2s19345.jpg]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-12-2016, 01:07 PM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2016 01:08 PM przez Wilczekstepowy.)
Post: #145
RE: Joshua vs Molina


Zaraz z przyjemnością zobaczę to sobie jeszcze raz. A potem jeszcze raz i może nawet będę punktował, choć nie mam pojęcia jak, bo większość rund była strasznie wyrównana i miała niesamowite zwroty akcji. Sędziowie mieli kawał ciężkiej roboty ale jak sądzę pani Byrd nie punktowała bo nie było dla nikogo 119-111, Wink Ale fakt taki, że to była gala Hearna i przy tak wyrównanej walce musiał wygrać jego zawodnik.

Dodam jeszcze tylko, że gdyby w boksie było choćby z 10% takich walk to mma chyba by nigdy nie stanęła na nogi, nie mówiąc już o wyprzedzeniu w popularności szermierki na pięści.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-12-2016, 02:00 PM
Post: #146
RE: Joshua vs Molina
(11-12-2016 01:07 PM)Wilczekstepowy napisał(a):  Sędziowie mieli kawał ciężkiej roboty ale jak sądzę pani Byrd nie punktowała bo nie było dla nikogo 119-111, Wink
Sądzę, że pani Byrd nie miałaby najmniejszego problemu. Po prostu po ostatnim gongu rzuciłaby monetą i wybrany przez los szczęśliwiec otrzymałby należne mu 119-111. Względnie, ponieważ to jednak gala Hearna, wybrańcem losu okazałby się Whyte Smile
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-12-2016, 03:29 PM
Post: #147
RE: Joshua vs Molina
Co do gali, widziałem tylko ostatnie dwie walki.

Chisora - Whyte.
Podzielam zachwyty nad widowiskiem, zacięciem, charakterem i ogólnym show jaki zgotowali obaj bokserzy. Walka roku w HW, a nie wiem czy w ogóle nie ogólnie. I jedna z najlepszych walk HW od...daaawnaaa.

Nie podzielam jednak zupełnie zachwytów nad Whytem. Jak zobaczyłem, jak Chisora... ekstremalny swarmer nie znający ciosów prostów, wkłada mu jaby z prędkością muchy w smole, to padłem. Whyte nie ma dziurawej gardy. On w ogóle nie ma gardy.
Wielka szkoda, że Chisora to nie ten Chisora co wcześniej, bo mając trochę lepszą kondycję mógłby skończyć przeciwnika.
W mojej ocenie Chisora to minimalnie wygrał, ew. zremisował. Końcówka walki dla Whyte'a, ale jednak w początkowych i środkowych rundach lepiej prezentował się Derreck.

Pomyliłem się w ocenie odporności Chisory - Whyte nie ma techniki, ale jednak ma siłę a ani razu nie podłączył Derrecka. Odporność Chisory nie ta co kiedyś, ale jednak nie jest rozbity.
Miło też że zrobił dobrą formę - zaprezentował się dużo lepiej niż z Pulewem.

Whyte z kolei JEST BEZNADZIEJNY. Serio.
Dla mnie to koleś który zasłynął ograniem AJ na amatorstwie, który na zawodostwie obił masę bumów. Przegrał przed czasem z AJ, znów obił kilku cieniaków będąc w beznadziejnej formie, a teraz w mojej opinii nie dał sobie rady z past-prime, jednowymiarowym Chisorą, który miał kondycji na połowę walki, a resztę jechał na oparach.

- technika - żadna. Walił te cepy bez ładu i składu, w ostatniej rundzie trzy razy zakręcił się wokół własnej osi po niecelnym sierpie
- obrona - żadna. Jak napisałem wyżej, gardy nie stwierdzono. Ja bym mu nawsadzał tyle prostych że hej, a co dopiero profesjonalny bokser.
- praca nóg - a szkoda gadać. Człapał nielepiej od Chisory
- siła ciosu - dobra. Brakowało precyzji przez co nie skrzywdził rywala, ale sama siła ciosu jest niezła.
- kondycja - szkoda gadać. Jest przerobiony pod kątem masy mięśniowej i nijak nie potrafi jej dotlenić
- IQ ringowe - no jak miał plan iść w bezsensowne wymiany z Derreckiem, który się na niego pchał, łapał go jak chciał na miarkowane zmiany tempa, szkoda gadać.

Ogółem plusami Whyte są jego cechy fizyczne, które po prostu ma: siła, odporność, budowa ciała. Cała reszta to słabizna. Prime Whyte nie jest lepszy od past-prime Chisory. Dla mnie ta walka go obnażyła jeszcze mocniej niż te pół-bumy na których się przecierał po Joshule.
Trzecia liga, już wolę Molinę.


Co do walki wieczoru - szkoda, że Molina rzeczywiście sadził się na jeden cios i przeprowadził dwie akcje. No ale przed walką wiedzieliśmy jak to będzie wyglądało. Joshua musi bić się ze ścisłym topem. Niech dojdzie do walki z Kliczko.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-12-2016, 09:03 PM
Post: #148
RE: Joshua vs Molina
Jakby ktoś chciał sobie przypomnieć jak walczyły Panie to proszę:





Walka była bardzo fajna największy kunszt kobiecego pięściarstwa. A ta Taylor to prawdziwy diamencik wśród płci pięknej. Biorąc pod uwagę, że nie ma tam zbyt wielu klasowych rywalek to na ich tle Irlandka być może niedługo będzie się jawić, jak takie kobiece połączenie Gołowkina z Łomaczenką. Wink

Ale trapi mnie po tej gali inna rzecz. A nazywa się ona projekt ERIC MOLINA. Dopiero po tej walce uświadomiłem sobie, jak wielką ofiarą oszustwa padł świat sportu. Właściwie kto wytrzasnął tego faceta? Kto tak naprawdę? Przecież nie sam Wilder. Wierzyć mi się nie chce w to, że ten gość dostał 2 mistrzowskie szanse i to od tak silnie bijących gości. A jednak dostał i taka jest rzeczywistość. Dopiero po walce z Joshuą spojrzałem na jego resume i przed Wilderem nie ubił nikogo z czuba. I faktycznie na dziś dzień jego największym skalpem jest malutki, stary, właściwie to bijący się w nie swojej kategorii wagowej Adamek.

Zły jestem na siebie, że dałem się nabrać na aż tak sztucznie wykreowany produkt. Wiadomo, dziś wszędzie jest chemia ale Eric Molina to takie show-biznesowe GMO. Gość bez talentu, co dwie mistrzowskie walki miał.

"Non clamor sed amor sonat in aure Dei"
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości