Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
2017 - rok straconych złudzeń
28-12-2017, 09:08 PM
Post: #1
2017 - rok straconych złudzeń
Polski boks zawodowy od lat zjeżdżał po równi pochyłej, jednak sporadyczne spektakularne sukcesy naszych pięściarzy (np. zwycięstwa Włodarczyka nad Czachkijewem, Fonfary nad Chavezem, Głowackiego nad Huckiem) przez dłuższy czas skutecznie maskowały stan kryzysu. W 2017 wreszcie stało się jasne dla wszystkich, że przez wiele lat żyliśmy złudzeniami, które teraz rozsypały się, jak domek z kart. Stracili złudzenia i przejrzeli na oczy kibice, promotorzy, trenerzy, ale najbardziej bolesna była ich utrata przez samych bokserów. Przypomnę, że w 2017 w dwóch pojedynkach o światowe tytuły mistrzowskie reprezentanci Polski polegli bardzo szybko i w katastrofalnym stylu, w królewskiej ciężkiej kategorii nastąpiła istna hekatomba naszych bokserów, a na dodatek mieliśmy jeszcze poważne afery dopingowe. Czy z trudem wywalczone zwycięstwo Sulęckiego nad Culcayem stanowi jakąś równowagę dla tych wszystkich klęsk? Na pewno nie.

W 2017 definitywnie zbankrutowała też pewna wizja rozwoju polskiego boksu zawodowego od lat lansowana przez Andrzeja Wasilewskiego, największego w Polsce promotora i człowieka w przeszłości wielce zasłużonego dla rozwoju tej dyscypliny. Wzorowana na niemieckim boksie ( a zwłaszcza Sauerlandzie) strategia jego grupy polegała na doprowadzaniu polskich bokserów do walk o mistrzowskie pasy w sposób najtańszy i najmniej ryzykowny czyli poprzez liczne zwycięskie pojedynki z kiepskiej klasy rywalami skutkujące efektownie wyglądającymi na papierze bilansami. Gdy polscy kibice mieli już dosyć oglądania taśmowego obijania przez naszych prospektów nie tylko „groźnych Słowaków i Łotyszów”, ale także „rewelacyjnych Amerykanów i Latynosów” ściąganych na polskie gale często z emerytury lub po odsiadce długoletniego wyroku, Wasilewski przeniósł ciężar swojej aktywności do USA, ale strategii specjalnie nie zmienił. Przez lata pozostawał impregnowany nawet na życzliwą krytykę, lecz w tym roku wreszcie ugiął się pod ciężarem faktów i w udzielanych pod koniec roku wywiadach przyznał, że się mylił.

Na pozycję głównego rozgrywającego i odnowiciela polskiego boksu zawodowego wykreował się Mateusz Borek z Telewizji Polsat. Przedstawione publicznie jego plany i zamiary wyglądały dobrze, ale ich praktyczna realizacja w postaci Polsat Boxing Night 7 i gali w Częstochowie dużo gorzej. Jakość ściągniętych do Polski bokserów zagranicznych nie powalała, a zamysł oparcia odnowy na weteranie Tomaszu Adamku był od początku chybiony. Nastąpiło przy tym duże skłócenie polskiego środowiska promotorskiego i liczne opłakane skutki takiego stanu rzeczy. Kolejnym zbawcą polskiego boksu ma być Marcin Najman, który zapowiedział zorganizowanie w 2018 wielkiej gali boksu na Stadionie Narodowym w Warszawie. Przedsięwzięcie z grubsza zapowiada się na coś z pogranicza kabaretu i science fiction, ale oczywiście jego pomysłodawcy wypada życzyć sukcesu.

Poniżej ocena poszczególnych bokserów:

Waga piórkowa
Powiedzieć, że Kamil Łaszczyk zmarnował kolejny rok, to nic nie powiedzieć. Polak stoczył w 2017 6-rundową zwycięską potyczkę ze słabiutkim Andriejem Nurczyńskiem, podczas gdy niegdyś pokonany przez niego Tevin Farmer walczył z Kenichim Ogawą o pas IBF w super piórkowej i przegrał jedynie w efekcie niesprawiedliwego werdyktu sędziów. Łaszczyk też może rywalizować o światowy prymat. Z Rumunem Bogdanem Dinu (waga ciężka) o miano najgorzej prowadzonego boksera świata.

Waga super lekka
Michał Syrowatka to jeden z nielicznych polskich pięściarzy, którzy 2017 mogą zaliczyć na plus. Odniósł 3 zwycięstwa, w tym niespodziewanie pokonał przed czasem na słynnej Arenie Wembley niezwyciężonego wcześniej i znacznie wyżej notowanego Robbiego Daviesa Juniora. Zwycięstwo było trochę szczęśliwe, ale nie umniejsza to sukcesu Syrowatki, który zapewne może liczyć na rewanż z Daviesem lub inne ciekawe propozycje z brytyjskich ringów.

Waga super półśrednia
Maciej Sulęcki udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że obecnie jest najlepszym i najbardziej perspektywicznym polskim bokserem. Boksował w 2017 trzy razy. W Polsce szybko zmiótł z ringu 2 słabeuszy, a w amerykańskim Newark pokonał po zaciętej walce Jacka Culcaya, być może najlepszego obecnie boksera Niemiec. Sulęcki ma realne szanse na zdobycie w 2018 jakiegoś pasa mistrza świata w stosunkowo niezbyt silnie obsadzonej kategorii super półśredniej. Oby tylko kontuzje lub błędy promotorskie nie stanęły mu na przeszkodzie.

Znacznie gorzej poszło innemu utalentowanemu pięściarzowi tej kategorii, a mianowicie Patrykowi Szymańskiemu. Stoczył tylko jeden pojedynek, w którym pokonał na punkty weterana Rafała Jackiewicza, ale nie zachwycił. Po raz kolejny zademonstrował też braki kondycyjne, co może sugerować, iż ma problemy z utrzymaniem limitu kategorii. Chyba pora na przejście do wagi średniej.

Waga średnia
Kamil Szeremeta stoczył 2 zwycięskie pojedynki, w których potwierdził swoje atuty (technika) i słabości (brak silnego ciosu). Pod koniec stycznia 2018 Polak ma stoczyć walkę wyjazdową z Emanuele Blandamurą o pas EBU. Włoch to solidny bokser o charakterystyce zbliżonej do Szeremety, ale dużo bardziej doświadczony. O zwycięstwo będzie trudno, ale nie jest ono poza zasięgiem naszego pięściarza.

Trzeba też wspomnieć o zjawisku, jakim stał się w polskim boksie Robert Talarek. Niemłody pięściarz o przeszłości journeymana od półtora roku wygrywa w dobrym stylu z teoretycznie silniejszymi przeciwnikami. Czy Talarek stanie się polskim Orlando Salido? To trochę za piękne, żeby było prawdziwe.

Waga półciężka
Andrzej Fonfara to jeden z tych bokserów, których marzenia w 2017 rozwiały się jak dym. Polak pokonał po ambitnym finiszu znakomitego niegdyś Chada Dawsona i po raz drugi stanął do walki z niepokonanym od wielu lat mistrzem świata WBC Adonisem Stevensonem. Niestety walkę przegrał w fatalnym stylu poddany już na początku 2 rundy. Na usprawiedliwienie Fonfary można jedynie stwierdzić, że bardzo niechlubną rolę odegrał w sprawie jego trener, słynny Virgil Hunter, który najpierw zupełnie zaniedbał przygotowania polskiego boksera do mistrzowskiego pojedynku, a następnie przedwcześnie go poddał. Andrzej zapowiedział przejście do kategorii cruiser, ale chyba jest fizycznie zbyt wątły, by w tej wadze coś istotnego zdziałać.

Kilku innych polskich bokserów tej kategorii w 2017 wykazało się kiepską formą nie rokującą żadnych perspektyw na przyszłość. Dość niespodziewanie objawił się natomiast zdolny pięściarz w osobie Pawła Stępnia, w którym trener Andrzej Gmitruk dostrzegł talent na miarę Tomasza Adamka. Stepień znokautował w Świnoujściu groźnego i uprzednio niepokonanego Dayrona Lestera, demonstrując silny cios i bojowość. Umiejętności są do sporej poprawy, ale na tle ogólnej beznadziei wśród młodych prospektów pięściarz ze Szczecina jest pozytywnym wyjątkiem i nie wolno jego talentu zmarnować.

Waga cruiser
Najlepszy polski zawodnik tej kategorii Krzysztof Głowacki stoczył w 2017 jedynie dwie walki z bumami. Obie wygrał przed czasem, ale dobrej formy nie zademonstrował. Głowackiego nagminnie trapią kontuzje, które należałoby jak najszybciej definitywnie zaleczyć w kontekście nowego rozdania w CW po przewidywanym na maj 2018 zakończeniu turnieju World Boxing Super Series. Być może genialny Ołeksandr Usyk przejdzie do wagi ciężkiej, co otworzy Główce pole do walki o schedę po nim. Obok Sulęckiego jest on jedynym Polakiem, który ma szanse sensownie powalczyć o któryś z mistrzowskich pasów.

Krzysztof Włodarczyk zanotował prawdopodobnie rok udany finansowo, ale od strony sportowej zaprezentował się żałośnie. Zwycięstwo nad Noelem Gevorem sprezentowali mu (nie pierwszy raz zresztą) sędziowie, a w ćwierćfinale WBSS (i jednocześnie walce o pas IBF) posłużył Muratowi Gassijewowi jedynie w roli „chłopca do bicia”. Został znokautowany w 3 rundzie, przy czym nieodparcie nasunęło się wrażenie, że Krzysztof Głowacki wypadłby w tym turnieju znacznie lepiej. Dalsze perspektywy dla Diablo istnieją już chyba jedynie na krajowych ringach, a jego długą i piękną karierę międzynarodową należy uznać za zakończoną.

Mateusz Masternak wygrał w 2017 z Aleksandrem Kubiczem, Ismaiłem Siłłachem i Stevensem Bujajem. Dwa pierwsze zwycięstwa odniósł w kiepskim stylu, przy czym to nad Siłłachem było problematyczne. W jego boksie wciąż widoczny jest „syndrom Afolabiego” czyli połączenie ogólnie wysokiej klasy bokserskiej z brakiem charakteru i woli zwycięstwa. Z Bujajem Mateusz wypadł znacznie lepiej. Czyżby pozytywna zmiana spowodowana była odnowieniem współpracy z trenerem Gmitrukiem?

Adam Balski zanotował 4 zwycięstwa, ale formę prezentował dość chimeryczną. Doskonale spisał się w pojedynku z Łukaszem Janikiem, natomiast starcie z Demetriusem Banksem wypadło blado i dodatkowo poskutkowało złamaną szczęką. Do niedawna Adam łączył boks z pracą zawodową, co na pewno nie sprzyjało rzetelnemu przygotowaniu do walk. Miejmy nadzieję, że sprawdzi się w roli pełnoetatowego boksera zawodowego, bo talentu i charakteru nie sposób mu odmówić.

Waga ciężka
Intensywnie promowany przez Mateusza Borka Tomasz Adamek odniósł w 2017 punktowe zwycięstwa nad Solomonem Haumono i Fredem Kassim. Niewątpliwie nasz zasłużony weteran jest w stanie pokonać na własnym ringu jeszcze paru journeymanów, zwłaszcza występując (jak w walce z Kassim) w „pancernych spodenkach z podwyższonym pasem” chroniącymi skutecznie dolne partie przed ciosami rywali. Tylko kto będzie chciał się tymi pojedynkami pasjonować?

Ogromnie w przeszłości lansowany Artur Szpilka powrócił na ring w lipcu 2017 walką w Nowym Jorku z Adamem Kownackim, którą przegrał w katastrofalnym stylu w 4 rundzie. Szpilka zapewne przeżył ciężki szok, przekonując się na własnej skórze, że jest już tylko rozbitym bokserem po trzech nokautach, który musi zapomnieć o wielkich mirażach sławy i pieniędzy, którymi przez lata mamiono jego samego i rzesze kibiców. Podobno Artur nosi się z zamiarem kontynuacji kariery w MMA. Życzmy mu powodzenia na nowej drodze życia, aczkolwiek chyba lepsze (i na pewno bezpieczniejsze) perspektywy miałby w jakimś reality show.

Do MMA wybiera się też Krzysztof Zimnoch, któremu jednowymiarowy osiłek Joey Abell boleśnie wskazał miejsce w szeregu. Konkretnie w szeregu bokserów zbyt słabych fizycznie, by coś zdziałać w HW. Może w klatce zamiast w ringu zmierzy się w końcu z Arturem i wyjaśnią sobie nieporozumienia sprzed lat, a przy okazji zarobią trochę kasy?

Mariusz Wach odniósł w 2017 umiarkowany sukces, zwyciężając Erkana Tepera w Lipsku. Potem w USA zmierzył się z jednym z najbardziej obiecujących prospektów HW Jarrellem Millerem. Zaczął bardzo dobrze, lecz niestety (podobnie, jak w walce z Powietkinem) sił starczyło mu zaledwie na 2-3 rundy. Potem walczył już tylko o przetrwanie, ale i tak nie przetrwał pełnego dystansu. Przygoda Mariusza z poważnym boksem wygląda na zakończoną. Pozostały mu role journeymana i sparringpartnera.

Dziwnie układają się losy chyba najbardziej inteligentnego i elokwentnego polskiego zawodowego boksera Izuagbe Ugonoha. Niewątpliwie ma warunki i smykałkę do tego sportu, ale chyba nie ma szczęścia do trenerów i promotorów. Po paru latach obijania bumów w odległej Nowej Zelandii, w 2017 Izu stoczył w USA dramatyczny pojedynek z zaliczanym do światowej czołówki Dominikiem Breazeale'em. Nasz czarnoskóry rodak bliski był szybkiego zwycięstwa przed czasem, ale ostatecznie uległ rywalowi w 5 rundzie głównie na skutek fatalnego przygotowania kondycyjnego. Mimo porażki Izu został w USA dostrzeżony i powszechnie spodziewano się kolejnych dużych walk z jego udziałem. Nic z tego nie wyszło i dalsza kariera tego już 31-letniego boksera zawisła w próżni.

Andrzej Wawrzyk miał w lutym 2017 powalczyć o pas WBC znajdujący się w posiadaniu Deontaya Wildera. Został jednak przyłapany na dopingu i zdyskwalifikowany. Nic nie wiadomo na temat jego dalszych bokserskich planów. Czyżby ten obdarzony dobrymi warunkami fizycznymi i sporymi umiejętnościami technicznymi bokser miał nigdy więcej nie pokazać się już w ringu?

Na dopingu został też przyłapany bardzo obiecujący polski cruiser Michał Cieślak. Po okresie przymusowej karencji powrócił do ringu w wadze ciężkiej. Pokonał Ivicę Bacurina, lecz jednocześnie pokazał brak predyspozycji do kontynuowania kariery w tej kategorii. Silny fizycznie i bojowy Cieślak ma przed sobą ciekawą przyszłość jedynie pod warunkiem, że uda mu się skutecznie zbić wagę do limitu wagi cruiser.

Adam Kownacki podobno posiada polskie obywatelstwo obok amerykańskiego. W 2017 wygrał efektownie z Joshuą Tufte i Arturem Szpilką. Hurraoptymiści już widzą w nim „pierwszego polskiego mistrza świata HW”, lecz realistycznie rzecz ujmując, słabo dotąd sprawdzony Kownacki to materiał na solidnego boksera szerokiej czołówki wagi ciężkiej. Na więcej nie pozwolą mu dość skromne warunki fizyczne i przeciętne wyszkolenie.

Polska nigdy nie należała do światowych potęg w zawodowym boksie, tym niemniej była krajem liczącym się, zwłaszcza w trzech najcięższych kategoriach. Obecny kryzys i poniesione „straty w ludziach” to powód, dla którego należałoby sięgnąć do rezerw. Wiele krajów europejskich opiera swój boks w dużej mierze na przybyszach z zewnątrz. Bynajmniej nie sugeruję, aby wzorem wielu państw zachodnioeuropejskich w trybie przyśpieszonym polonizować Afrykanów i Azjatów. Powinniśmy natomiast rozważyć ściągnięcie ze Wschodu i Zachodu posiłków polonijnych. Obok Kownackiego wśród bokserów USA znalazłoby się więcej osób polskiego pochodzenia, jak chociażby solidny zawodnik wagi ciężkiej Joey Dawejko (pseudonim ringowy Polish Thunder) i obiecujący prospekt HW Nicholas Mazurek. Jeszcze więcej bokserów z polskimi korzeniami można znaleźć wśród reprezentantów Rosji, Ukrainy i Kazachstanu, o czym dobitnie świadczą ich imiona i nazwiska. Skoro już wzorujemy się na Niemczech, to pora pomyśleć o repatriantach z byłego ZSRR. Zapewne jest za późno by przeciągnąć na polskość 37-letniego króla nokautu i byłego mistrza świata IBF w super lekkiej Eduarda Trojanowskiego, ale można by podjąć odpowiednie działania np. względem mocno bijącego cruisera rodem z Syberii Jurija Kaszyńskiego lub obiecującego półśredniego Eduarda Skawińskiego pochodzącego z Donbasu. Na pewno natomiast warto i trzeba skaperować dla polskiego boksu pewnego 20-latka z Kazachstanu obecnie boksującego na Uralu. Stanisław Kalicki to pięściarz wagi lekkiej o skali talentu dawno nie widzianej wśród młodych polskich bokserów.

http://www.bokserzy.cba.plIdea
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
28-12-2017, 09:37 PM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2017 09:51 PM przez Wietnam.)
Post: #2
RE: 2017 - rok straconych złudzeń
Mega post ! Baaa to nie jest post, artykuł.


Najbardziej ubolewam nad tą CW, o półciężkiej nie ma nawet co
wspominać bo gdy Andrzejek zmienił na Cw, nie mamy w LHW nikogo.

Cruiser była naszą flagową kategorią, mieliśmy mistrzów świata
jeden po drugim, Diablo miał WBC, później Głòwka, a gdy pojawili
się Rosjanie oraz Łotysz i Ukrainiec, wszystko zaczęło się pieprzć
Głòwka stoi w miejscu jak autobus który utknął w śniegu, Diablo się
skończył, Master myśli o MMA, a jeden który się zapowiadał na
Terminatora smarował swoją zbroje lewym tawotem.

Jedyną nadzieją na pas dla Polski w jakiekolwiek kategorii jest
Striczu Sulęcki. W Ciężkiej mamy Kownackiego ale z całą sympatią
do niego, teraz heawyweight jest zbyt potężna na jakikolwiek sukces
w postaci pasa mistrza świata. Bardzo jednak kibucje i trzymam kciuki.

Podobnie jak za Izu.

God is the Answer
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
28-12-2017, 10:44 PM
Post: #3
RE: 2017 - rok straconych złudzeń
No właśnie jeśli artykuł, to super, ale nie może być w artykule aż tylu opinii. To czy Virgil Hunter poddał Andrzeja zbyt wcześnie to sprawa dyskusyjna, gdyż walka była "do jednej mordy" od samego początku pierwszej, jak i drugiej rundy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
29-12-2017, 05:43 AM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2017 05:44 AM przez kubala1122331.)
Post: #4
RE: 2017 - rok straconych złudzeń
Felieton panowie, felieton, jeśli chcecie być precyzyjni Smile
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
29-12-2017, 09:05 AM
Post: #5
RE: 2017 - rok straconych złudzeń
@Wit
W pierwszej walce ze Stevensonem początek Fonfary był podobnie zły, jak w drugiej. Bardzo szybko leżał i wydawało się, że do 3 rundy będzie koniec. Jednak przetrzymał i narobił problemów mistrzowi w drugiej części walki. Tym razem takiej szansy nie miał, bo Hunter go poddał. Oczywiście trener ma prawo do takiej decyzji, ale pod warunkiem że zna swojego zawodnika. Ja mam bardzo duże wątpliwości, czy Hunter w ogóle znał Fonfarę, jego psychikę, umiejętności, wady i zalety. Był formalnie jego trenerem, ale w najważniejszym okresie przygotowań poleciał do Europy i wrócił w dniu walki ze Stevensonem. Wziął pieniądze za czynności, których nie wykonał. To jest nierzetelność, a nawet oszustwo.

http://www.bokserzy.cba.plIdea
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
29-12-2017, 08:25 PM
Post: #6
RE: 2017 - rok straconych złudzeń
https://twitter.com/BorekMati/status/946821774838202373

Hahaha. Dawaj Hugo wyjaśnij go na twitterze. Big Grin

"Miałem już cztery operacje, w dalszym ciągu ją czuję, nigdy już nie będzie jak wcześniej. W boksie ten problem mnie
eliminuje, mam jedną rękę, jak mam wygrać z takim Adamem Kownackim." - Artur Szpilka Rolleyes
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
29-12-2017, 08:31 PM
Post: #7
RE: 2017 - rok straconych złudzeń
Boro już przesada.

God is the Answer
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
29-12-2017, 08:49 PM
Post: #8
RE: 2017 - rok straconych złudzeń
Ten rok bokserski osobiście również zapisane na minus. Nadzieje daje mi Krzysztof Głowacki I Maciej Sulęcki.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości