Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Faule z zamiarem ewentualnym
23-09-2017, 10:11 AM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-09-2017 11:10 AM przez Hugo.)
Post: #1
Faule z zamiarem ewentualnym
Zanosi się na to, że boksowi zawodowemu grozi nowa patologia w postaci tolerancji sędziów ringowych dla ciosów poniżej pasa. Zielone światło dla tego zjawiska zapalił Tony Weeks sędziujący w ringu w skandaliczny sposób drugą walkę pomiędzy Andre Wardem i Siergiejem Kowalowem. Pomimo iż miliony ludzi na całym świecie widziało na własne oczy, że Kowalow został wielokrotnie uderzony, a w końcu znokautowany ciosem poniżej pasa, to nie pociągnęło to za sobą żadnych konsekwencji. Zwycięstwo Warda przez nokaut uznano, a Tony Weeks dalej sędziuje (do tej pory kolejnych 8 walk), jakby nie popełnił żadnego błędu.

W przeszłości uderzenia poniżej pasa traktowano jako ciężkie przewinienie. Przed wojną z reguły karą była dyskwalifikacja i nie wnikano nawet w to, czy bokser zadał nieprzepisowy cios z premedytacją, czy też niechcący. Legendarny w Niemczech Max Schmelling został mistrzem świata dzięki temu, że otrzymał cios poniżej pasa (prawdopodobnie zupełnie przypadkowy) od Jacka Sharkeya. Nie było żadnego dawania przerwy na odpoczynek i dojście do siebie, tylko dyskwalifikacja i szlus. Jeszcze 20-30 lat temu powszechna karą za pierwszy cios poniżej pasa było ostrzeżenie, a za kolejny dyskwalifikacja, chociaż upowszechnienie suspensoriów sprawiło, że przestały one być tak bolesne, jak niegdyś. Nokaut po ciosie poniżej pasa zawsze powodował automatyczną dyskwalifikację, nawet gdy był ewidentnie symulowany przez pięściarza trafionego (np. w pierwszej walce Michalczewski vs Rocchigiani).

Potem tolerancja dla tych nieprzepisowych uderzeń stopniowo rosła, ale dopiero Andre Ward i Tony Weeks otworzyli prawdziwą "puszkę Pandory" i rychło znaleźli naśladowców. Dzisiaj na gali w Tucson doszło do bardzo ciekawego pojedynku o pas WBO w super średniej pomiędzy Gilberto Ramirezem i Jesse Hartem. Werdykt przyznający punktowe zwycięstwo Meksykaninowi można by uznać za sprawiedliwy, gdyby nie fakt, że w ciągu 12 rund zadał on rywalowi co najmniej 7-8 ciosów poniżej pasa, na co sędzia ringowy Mike Ortega zareagował tylko raz ustnym upomnieniem. To nie jest tak, że ciosy poniżej pasa, które mocno nie bolą, są bez znaczenia dla przebiegu pojedynku. Systematycznie bity "po dołach" pięściarz instynktownie chroni rękoma zagrożone miejsce, którego powinny chronić przepisy. Tym samym odsłania inne miejsca, które łatwiej jest trafić rywalowi. Szanse w takiej walce stają się nierówne.

Nie twierdzę, że Ward i Ramirez z rozmysłem celowali, tam gdzie często trafiali. Zapewne za pierwszym razem zamierzali uderzyć w splot słoneczny lub wątrobę. Kiedy jednak trafili poniżej pasa i nie było żadnej reakcji sędziego pojawiła się u nich innego rodzaju premedytacja. Postanowili bić na dolne partie przy każdej okazji bez specjalnego celowania, a nawet na oślep w myśl zasady: "jak trafię regulaminowo, to przeciwnika zaboli, a jak poniżej pasa, to i tak sędzia mi nic nie zrobi". Efekty znamy. Podobnie upowszechniło się od jakichś 7-8 lat bicie w tył głowy w wyniku nieprecyzyjnych (i nie karanych ostrzeżeniem) ciosów teoretycznie mierzonych w okolice ucha.

Mamy więc w takich przypadkach do czynienia z faulem z zamiarem ewentualnym. Jest to rodzaj oszustwa, nieuczciwego zwiększenia szansy na zwycięstwo kosztem przeciwnika (i jego zdrowia). To patologia, którą trzeba zwalczać, ale na razie bardzo często bywa ona akceptowana tak przez sędziów, jak i kibiców boksu. Często można spotkać opinie, że uderzony w tył głowy sam sobie jest winny " bo się odwrócił", a trafiony poniżej pasa "bo się schylił". Można pójść jeszcze dalej i zalegalizować uderzenia głową "bo się podstawił". Tylko nie nazywajmy tego boksem.

http://www.bokserzy.cba.plIdea
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości