Forum - BOKSER.ORG
Ortiz vs Scott, Monaco - Wersja do druku

+- Forum - BOKSER.ORG (http://forum.bokser.org)
+-- Dział: O BOKSIE SŁÓW KILKA (/forum-5.html)
+--- Dział: Nadchodzące pojedynki (gale) (/forum-19.html)
+--- Wątek: Ortiz vs Scott, Monaco (/thread-3036.html)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10


RE: Ortiz vs Scott, Monaco - Maynard - 13-11-2016 12:07 AM

Co za rundaSmile Kamikadze vs snajper.


RE: Ortiz vs Scott, Monaco - redd - 13-11-2016 12:07 AM

Sosa za szybko stara się skończyć walkę. Brzydko się nadział w 4 rundzie. Czas powinien grać na jego korzyść, Smith brzydko krwawi.


RE: Ortiz vs Scott, Monaco - Wietnam - 13-11-2016 12:32 AM

Jak walka Sosa Smith,?? bo mi zerwało w pizduaździerniku.


RE: Ortiz vs Scott, Monaco - Maynard - 13-11-2016 12:37 AM

Smith miał swoje momenty, kilka rund wygrał, ale powinno być mniej więcej 8-4 dla Sosy.


RE: Ortiz vs Scott, Monaco - redd - 13-11-2016 12:41 AM

115-112 Sosa na mojej karcie, ale więcej chyba nie da się wycisnąć dla Smitha niż 5 rund. Zobaczymy, czy sędziowie czegoś nie wyczarują.

Dobre punktacje, sędziowie przyzwoicie się spisali.


RE: Ortiz vs Scott, Monaco - kubala1122331 - 13-11-2016 09:48 AM

Z tego co czytam MacDonnell kolejny raz uratowany przez sędziów punktowych... Spodziewałem się, że Solis go ogra (nawet tak w naszym typerku postawiłem), ale tego gościa trzeba po prostu znokautować. Inaczej wygrać się nie da.

Chciałbym zobaczyć powtórkę Ortiza ze Scottem. Jakby nie było, przewidywałem długą walkę i proszę, pełen dystans Wink


RE: Ortiz vs Scott, Monaco - fext - 13-11-2016 10:30 AM

@Kubala
Masz tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=pRL4T9P9V1I
Ale szczerze odradzam, bo po pierwsze jakość woła o pomstę do nieba, po drugie, to żenujące widowisko. Scott pomylił imprezy i chyba myślał, że to konkurs tańców plemiennych, polegających na kicaniu wokół świętego totemu, za który robił Ortiz.


RE: Ortiz vs Scott, Monaco - Wilczekstepowy - 13-11-2016 11:45 AM

Bardzo ciekawe podsumowanie wczorajszej walki Ortiza:

Cytat:Europejski falstart King Konga

Z pewnością nie tak wyobrażał sobie Luis Ortiz debiut w barwach brytyjskiej grupy Matchroom Boxing. Owszem, Kubański "King Kong" wystraszył na śmierć zapowiadającego heroiczny bój Malika Scotta, ale swoim występem raczej nie zrobił wielkiego wrażenia na zawodnikach czołówki wagi ciężkiej.

Nowy podopieczny Eddiego Hearna miał w Monte Carlo zafundować Scottowi efektowny nokaut i potwierdzić swoją renomę kandydata na dominatora królewskiej dywizji. Skończyło się na dwunastorundowym ringowym polowaniu niezbyt zręcznego myśliwego na wystraszoną zwierzynę.

"On nie rusza się za dobrze, uwierzcie mi, a to sprawia, że jest łatwy do trafienia i podchodząc do tego krytycznie, można by powiedzieć, że w tej kwestii jest całkiem przeciętny." - pisał o Ortizie przed wczorajszą walką ekspert Sky Sports Johnny Nelson i jak się okazało, stary mistrz miał sporo racji.

Co prawda uciekający przez całą walkę Scott z żelazną konsekwencją trzymał się postanowienia, by nie trafić faworyzowanego przeciwnika więcej niż 10 razy w rundzie, a w dwóch starciach udało mu się nawet zbić skuteczność do 1 (!) celnego ciosu, jednak ruchliwość filadelfijczyka okazała się dla Ortiza sporym problemem i nie potrafił on rozstrzygnąć rywalizacji przed czasem.

Daleki jestem od stanowczej krytyki Luisa Ortiza, ale mam coraz silniejsze wrażenie, że Kubańczyk jest trochę przereklamowany. Tyson Fury, Władimir Kliczko, Deontay Wilder czy Anthony Joshua wcale nie są wolniejsi czy mniej zwinni niż Malik Scott, a górują nad nim siłą, warunkami fizycznymi i przede wszystkim… zadają ciosy.

Najbliższe walki pokażą, czy starcie ze Scottem było tylko wypadkiem przy pracy Ortiza (o ile można tak mówić po pewnym zwycięstwie punktowym) czy faktycznie może mieć on problemy, gdy trafi na mobilnego rywala z górnej półki. Faktem jest, że dwa najlepsze nazwiska, jakie ma na rozkładzie Ortiz czyli Tony Thompson i Bryant Jennings, to nie są pięściarze "latający jak motyle".

"Plusem dodatnim" sobotniego startu Luisa Ortiza wydaje się to, że jego reputacja ringowego terminatora nieco ucierpiała i być może teraz łatwiej mu będzie znaleźć przeciwnika gotowego podjąć rzuconą rękawicę. źródło



RE: Ortiz vs Scott, Monaco - RSC-2 - 13-11-2016 11:49 AM

Malik Scott zawalczył w stylu wielkiego mistrza Floyda Mayweathera.

Ciągle na wstecznym, taniec i uciekanie przed rywalem.
Malik w stylu Floyda takiże "puścił" cios rywala w liny.

Śmieszne jest to ,że w wykonaniu Floyda wszystkim się to podobało.

A w przypadku Scotta od razu krytyka.


Ja rozumiem ,że Floyd spieprzał szybciej ,skuteczniej i z większą elegancją niż Malik.


RE: Ortiz vs Scott, Monaco - redd - 13-11-2016 01:33 PM

Co do Ortiza, to dobrze, że po walce z Jenningsem miały miejsce walki z Thompsonem i Scottem, bo powiedziały one nam ciut więcej o Kubańczyku. Bryant stylowo bardzo pasował Ortizowi, tak że jego atuty zostały bardzo dobrze wyeksponowane. Jeśli "King Kong" ma naprzeciwko siebie rywala usposobionego ofensywnie, który szuka walki z bliska, to wygląda rewelacyjnie, bo wtedy może kapitalnie kontrować, co w połączeniu b. mocnym ciosem stanowi swoisty młot na wszelkiej klasy swarmerów, czy ofensywnie usposobionych sluggerów. Na płaszczyźnie kontrowania Ortiz nie ma sobie równych, ale... Kubańczyk posiada swoje słabości. Nie jest zbyt mobilny, ma taki sobie balans, nie jest zbyt efektywny jeśli to on ma atakować, brakuje mu trochę różnorodności w ataku i pomyślunku. Na tle takich rywali jak Thompson, czy Scott, Ortiz nie będzie wyglądał najlepiej, wręcz prezentował się poniżej oczekiwań i realnego potencjału. Gdyby wczoraj na przeciwko Kubańczyka stał Chisora, czy Whyte to dziś pewnie zachwycalibyśmy się kolejną efektowną demolka.

Nie demonizowałbym też tak walki ze Scottem. Owszem, Malik nie ma serca do walki, ale jest świetnie wyszkolony, potrafiący walczyć b. niewygodnie i dobrze się bronić. W tej walce nie interesowało go nic innego niż obrona i przetrwanie dystansu. Na tle tak walczącego "journeymana" nie wypada się najlepiej estetycznie. Z drugiej strony Ortiz wygrał wszystkie rundy...

Co do szans z czołówką, to Luis byłby koszmarem dla Powietkina , mógłby zagrozić Joshui, Wilder to dalej trochę zagadka, za to Fury wyboksowałby Ortiza aż miło. Styl robi walkę.