Forum - BOKSER.ORG

Pełna wersja: Wieści z wyższych kategorii wagowych
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Mimo wszystko nie stawiałbym jeszcze w jednym rzędzie Guerrero z takimi rozbitkami, jak Margarito i Angulo. On w 2012 poszedł prosto z lekkiej do półśredniej i paradoksalnie nigdy w życiu nie walczył w SLW, którą chyba można uznać za jego aktualnie naturalną kategorię. Sądzę, że nie byłby bez szans z mistrzem WBA tej wagi czyli Burnsem. Tymczasem Szkot w październiku będzie bronił pasa przeciwko Kiryłowi Relichowi z Białorusi, niepokonanemu królowi nokautu i numerowi 228 w rankingu Boxreca.
Dzisiaj w nocy na gali w Lemoor (USA, Kalifornia) zmierzą się dwaj bokserzy szerokiej czołówki wagi ciężkiej, Andy Ruiz Jr i Franklin Lawrence. Jak to widzicie? Bo ja widzę pęknięcie meksykańskiego balona i świniobicie.
A ja mam nadzieję, że Andy w końcu pokaże na co go stać i że ustrzeli Lawrence. Wink Jak będzie inaczej to na pewno nie dojdzie do walki z młodszym Furym.
Serio?
Ja wiem, że Ruiz jest jaki jest i wiele po nim nie oczekuje, ale ten Lawrence serio ma narzędzia by sobie z Meksem poradzić?
Sądzę że dzisiaj tym razem jednak Gruby szybko zafunduje dechy Lawrencowi.
Forma Amerykanina to spora niewiadoma. Dawno nie walczył z nikim wartościowym, czy nawet średnim, miał spore okresy nieaktywności, a do tego ma już czterdziestkę na karku. Dodatkowo podejrzana wydaje mi się jego masa ciała. Z Estradą wniósł prawie 240 lbs i wyglądał na takiego, który nie ma wiele do zbijania: http://kosovaboxing.org/site/site/wp-con...wrance.jpg

Z Ruizem tymczasem wniósł na wagę prawie 20 funtów mniej, niż do walki z Estradą. Dziwi mnie ta utrata masy i raczej nie rokuje zbyt dobrze. Myślę, że Meksykanin to wygra dość pewnie, może nawet przed czasem.
Jakieś 5-6 lat temu z Lawrence'a to był kawał kozaka, który nawet domagał się walk z Kliczkami. Potem rzeczywiście boksował mało i z byle kim, ale nie dlatego, że nie chciał, tylko dlatego, że jego nie chciano. Jednak paru bumów w międzyczasie poskładał i mam nadzieję, że poważnie nie zardzewiał. Co do wagi, to myślę że jej spadek to nie skutek anemii lub innej choroby, lecz efekt przemyślanej taktyki obliczonej na zajechanie Ruiza tempem. Układ stylów (slugger vs swarmer) jest teoretycznie na korzyść Ruiza, ale wcale nie jestem przekonany, że Meksykanin ma silniejszy cios od Lawrence'a. Zresztą liczę na to, że spaślak padnie ze zmęczenia zanim w ogóle zdąży mocno trafić.
Pomyliłem się. Lawrence przegrał na punkty jednogłośnie i wysoko. Chyba jednak dopadły go wiek i rdza. Szkoda, że nie dostał dużej walki wtedy, kiedy był w szczycie swojej formy po wygranych przed czasem nad Estradą, Gavernem i Whitakerem. No, a Ruiz zdobył cenny skalp i idzie dalej. Czyżby w HW nadchodził czas grubasów (Ruiz i Miller)?
Również Chisora i Helenius wygrali swoje walki. Brytyjczyk w drugiej rundzie skończył Drazana Janjanina a Helenius w 49 sekundzie znokautował Airicha. Widać, że z Niemca to już tylko wrak boksera. Dwa lata temu nawet z Joshuą potrafił wytrwać 2 rundy a teraz żadnej.
Egzekucja Heleniusa na Airichu:


Przekierowanie