Forum - BOKSER.ORG

Pełna wersja: Wilder - Fury II (22.02.2020)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
Dużo dwójek w dacie, dwóch świetnych zawodników, dwa pasy w stawce (WBC i The Ring), jeden ring.

Wprawdzie oficjalne ogłoszenie za jakieś 2-3 tygodnie (jedyna niewiadoma na chwilę obecną to lokalizacja pojedynku), ale obie strony potwierdzają to o czym mówiło się od dłuższego czasu. 22 lutego mamy dostać rewanż za walkę sprzed roku, która okazała się remisowa.

Z jednej strony Deontay Wilder - zawodnik koszący swoich przeciwników jak zboże, który od czasu walki z Furym pokonał Braezaele'a i Ortiza w przekonujący sposób (tego drugiego w myśl własnej zasady, że wystarczą mu dwie doskonałe sekundy podczas walki by wygrać z każdym w wadze ciężkiej). Wilder obronił tytuł WBC już dziesięć razy, a sam pas posiada od pięciu lat.

Z drugiej strony Tyson Fury - skazywany na pożarcie w pierwszej walce pokazał znakomity boks i wg wielu nawet mimo dwóch nokdaunów powinien wygrać na punkty. W bezpośrednim porównaniu rywali po pierwszej walce wypada słabiej od Wildera, gdyż mierzył się ze słabym Tomem Schwarzem, którego rozbił przed czasem oraz z Otto Wallinem, który z kolei sprawił mu dużo problemów, rozbił łuk brwiowy i mógł to nawet wygrać przez decyzję lekarską.
Niemniej na plus dla Fury'ego należy zaliczyć fakt, że w przeciwieństwie do pierwszego pojedynku jest teraz cały czas w treningu, prezentuje dobrą formę a sam przebieg pierwszej walki pokazał, że może on całkowicie zneutralizować Wildera.

Pierwszy pojedynek kończył się w najbardziej emocjonujący sposób, kiedy to w dwunastej rundzie Fury padł zamroczony na deski, Wilder już świętował zwycięstwo, a Tyson nie dość że wstał to później jeszcze to on podłączył rywala.

Sędziowie orzekli remis, a jak będzie teraz?
Czy Wilder usprawni swoją taktykę na tyle, by złapać śliskiego Fury'ego?
Czy Fury będący jednym z najinteligentniejszych boksersko pięściarzy wagi ciężkiej w historii zachowa koncentrację przez pełne 12 rund?

Obśmy się przekonali 22 lutego, gdyż do walki jest tak blisko jak nigdy dotąd: obaj zawodnicy wygrali po dwa pojedynki od pierwszego pojedynku, łuk brwiowy Tysona goi się równo, obozy są dogadane. Nic tylko czekać Big Grin
Joshua zgłosił chęć pomocy Fury'emu przed walką łącznie z osobistym przyjazdem na sparingi, a Król Cyganów się na to wstępnie zgodził. Może być ciekawie.

Warren twierdzi, że kontrakty podpisane na tę walkę z automatu wymuszają kolejną potyczkę w lecie, niezależnie od wyniku drugiej walki.

Podział pieniężny w pojedynku lutowym ma wynieść 50:50, natomiast w letniej walce 60:40 na korzyść zwycięzcy drugiej walki.
Atmosfera gęstnieje niczym kisiel.
Fury chce skończyć walkę w drugiej rundzie, nokautując Wildera. Jednocześnie sam przyznaje, że na sparingach jest ostrożny, gdyż nie chce ryzyka otwarcia się rany przed walką 22 lutego. Brzmi to niepokojąco, bo gdyby rana się poprawnie zagoiła to nie musiałby się tak ograniczać. Inna rzecz, że Fury i tak mało przyjmuje, więc dodatkowa motywacja w defensywie mu nie zaszkodzi.
Obaj podtrzymują narrację w której to wygrali pierwszy pojedynek, a teraz tylko dokończą sprawę.
Fury obecnie waży 130kg, zapowiada że siłą rzeczy trochę schudnie, ale chce ważyć więcej niż przy pierwszym pojedynku bo to ma mu ułatwić nokaut.
W pierwszym pojedynku ważył 115kg, więc teraz spodziewam się ok 120kg.
Fury tradycyjnie pierniczy kocopoły. Jakiś "nokaut w drugiej rundzie" w jego wykonaniu to groteskowy żart, wypowiedziany wyłącznie jako marna próba zdezorientowania obozu Wildera. W rzeczywistości Anglik, o kilka klas lepszy technicznie od rywala będzie walczył na głębokim wstecznym, kradnąc rundy szybkim pacaniem i jak ognia unikając jakichkolwiek wymian, które przy przeciwniku typu Wildera skończyłyby się natychmiastowym nokautem albo co najmniej otwarciem głębokich ran z poprzedniej walki.

Z kolei Amerykanin, świadom swoich braków, będzie starał się ulokować choćby cokolwiek w okolicach ostatnich kontuzji, bo coś takiego znacznie ułatwiłoby mu zadanie. Do tego już tradycyjnie będzie polował na zabójczą petardę z prawej ręki. W poprzedniej walce udało mu się to dwa razy, myślę że tym razem uda mu się definitywnie, szczególnie, że w międzyczasie i przeciwników miał bardziej klasowych a teraz ma dobrej jakości sparingpartnerów. Styl Fury'ego zdoła zaimitować wyłącznie Scot, ale podejrzewam, że i to wystarczy, szczególnie jeśli Anglik faktycznie zamierza wyjść do ringu cięższy, zapewne dlatego, że nie jest w stanie utrzymać tych 115 kilogramów, które przy jego wzroście faktycznie robią z niego "chudzielca".
Takie typowe gadki - szmatki pod publikę, "materiały promocyjne". Niby faktycznie Wilder nie walczy w półdystansie, a Fury daje sobie całkiem dobrze radę, jak na takiego dryblasa, ale... Pamiętam, jak lata temu Fury wyszedł ubić journeymana Firthę, a skończyło się to tak, że Amerykanin o mały włos nie zrobił niespodzianki. Jeśli Fury wyłapałby taki cios od Wildera, to przypomniałby mu się smak oranżady z komunii.
Takie batalie to ja uwielbiam.Mamy tutaj tyle zmiennych, znakõw zapytania, niewiadomych, że szok. O wyniku tego starcia może dosłownie zadecycodować wszystko.Wystarczy , że któryś, żle zakończy obóz, zbytnio się nadwyręży, stanie lewą nogą, ba nawet źle strzepie sobie gruchę. W pierwszej batalii mieliśmy remis z moim zdaniem lekkim wskazaniem na Anglika.Ale wcale o niczym to nie świadczy.Wilder to po prostu typowy rzemieślnik.On ma totalnego świra na punkcie siły swojego ciosu.On i jego sztab szkoleniowy uznał, iż to jest jego recepta na sukces i konsekwentnie idą tą drogą. Ich konsekwencja aż razi po oczach. Fury z kolei to bokser dziwaczny, lekki wybryk natury. Czasami jego ciosy i ruchy przypominają chaos, ale w tym szaleństwie jest metoda. Pod względem technicznych angol robi robotę.Znając specyfikę obydwu bokserów Wilder po prostu tej walki na punkty nie może wygrać. Jego jedyną nadzieją jest po prostu dążenie do nokautu i on wyjdzie między liny właśnie z takim przekonaniem. Jednak to nie znaczy, że jego podstawa będę w 100 procentach przewidywalna.Dla Deontaya poszukiwanie nokautu to esencja boksu, wręcz rytuał. Fury na pewno musi zrobić wszystko , aby przetrzymać szarże rywala i szachować Wildera. Ma do tego wszystkie atuty , i sumie w ten sposób może wypykać rywala do zera. Jednak gdy Wilder trafi fury może się pogubić. Ta walka może w pewnym momencie przybrać charakter nostalgicznej , nudnawej partii szachów , gdzie o zwycięstwie w danej rundzie może zdecydować właśnie jakiś nie przewidywany zryw. I w ten sposób Wilder może zdobywać uznanie w oczach sędziów. Mam nadzieje, że tak nie będzie.Z całym szacunkiem dla wizji i osiągnieč Wildera on jest tylko i wyłącznie zwykłym rzemieślnikiem, perfekcyjnym w swoim działaniem ale ograniczonych i to na własne życzenie. Fury w tym starciu jest kompletnym bokserem , który musi to ogarnąć. Mam nadzieje , że nie zaliczy żadnej wtopy , udźwignie ten pojedynek pod względem psychicznym i wyrwie te pasy.
Scenariusz pewnie już rozpisany i go trenują, ciekawe na ile knouckdownów się umówili i kto ma wygrać drugą, a kto trzecią walkę
Do walki już tylko kilka dni. Poniżej kilka typów znanych osobistości ze świata boksu na temat przebiegu pojedynku (z głównej):
Ricky Hatton (były mistrz świata): Tyson jest najlepszym ''ciężkim'', Wildera stawiam na drugim miejscu. Myślę, że pierwszą walkę wygrał Fury i wygra też drugą.

Mike Tyson: bardzo trudno jest trafić Fury'ego. To olbrzym, który jest nieuchywtny w ringu. Fury i Wilder mają sporo do udowodnienia w drugiej walce, ja nie mogę stawiać przeciwko Tysonowi. Moim faworytem jest Fury.

David Haye: ludzie zapominają o rozcięciu, jakiego Fury doznał w walce z Wallinem. Jeżeli Wilder otworzy to rozcięcie, wizja Tysona zostanie zaburzona, nie będzie dobrze widział na jedno oko. Wilder go wtedy trafi i wykończy. Obawiam się, że tak się to właśnie potoczy.

Conor McGregor: Deontay to potężnie bijący kozak, ale jeżeli Fury będzie mentalnie tak mocny, jak potrafi być, to zrobi swoją robotę.

Frank Warren (współpromotor Fury'ego): myślę, że Tyson znokautuje Wildera.

Anthony Joshua: gdybym miał stawiać pieniądze, postawiłbym na Fury'ego.

Ben Davison (były trener Fury'ego): Tyson wie teraz, że nie może się zdekoncentrować nawet na chwilę. Jeżeli pozostanie maksymalnie skoncentrowany, zwycięży, choć Wilder zapewne dokona małych korekt taktycznych.

Triple H (gwiazdor wrestlingu): w walce z Wilderem w każdej sekundzie Fury będzie zagrożony, ale to Fury. Stawiam na jego zwycięstwo na punkty.

Carl Frampton (były mistrz świata): wciąż stawiam na Fury'ego, ale Wilder może być jeszcze bardziej agresywny. To nie będzie taka sama walka jak w 2018 roku.

Barry Jones (były mistrz świata): walka będzie bliższa niż za pierwszym razem, ale nadal stawiam na Tysona, choć będzie miał kilka trudnych momentów.

Paul Malignaggi (były mistrz świata): czy Wilder potrafi się dostosować do lewego prostego Fury'ego i do jego ruchliwości? Czy potrafi skracać ring lepiej niż ostatnio? Moim zdaniem nie i dlatego widzę zwycięstwo Fury'ego na punkty.

Dana White (szef UFC): nie mam pojęcia, kto wygra, co w boksie zdarza się rzadko. Tutaj nie mamy tego problemu, to sprawia, że ten pojedynek jest tak wielki i fascynujący.






Sam Fury w swoim stylu dba o promocję walki opowiadając o moczeniu rąk w benzynie, masturbacji siedem razy dziennie i planach po walce (koks i dziwki). Cały on Wink

Minimalnym faworytem bukmacherów obecnie jest Wilder choć kursy są płynne i dwa najpopularniejsze rozstrzygnięcia (Tyson pkt, Wilder KO) są wyceniane podobnie.

Relatywnie sporo można zarobić typując wygraną Fury'ego na punkty po walce, w której Brytyjczyk będzie liczony - ostatnio kurs na takie rozstrzygnięcie wynosił 5,00
Cztery walki wczesnego undercardu za nami. Bez większych niespodzianek - Rolando Romero szybko znokautował Łotysza Ahmetovsa, następnie Isaac Love dość pewnie wypunktował niezłego Alberto Guevarę, Vito Melnicki Jr wygrał wszystkie rundy z Coreyem Championem (fajne nazwisko Wink ), a Gabriel Flores Jr bez problemów ograł na punkty Matta Conwaya. Interesujący przebieg miała jedynie walka Lowe - Guevara. Sędzia Draculich był wyjątkowo bezlitosny na ich faule i w pierwszych sześciu rundach odebrał obu pięściarzom łącznie pięć punktów - trzy Lowe'owi i dwa Guevarze.

Teraz gala nabierze jeszcze większych rumieńców. Za chwilę walka nieszczęsnego Subriela Matiasa z, chyba, słabszym rywalem, a następnie pojedynek Amira Imama z Javierem Moliną. Szykuję się szczególnie na to drugie starcie, które, obok walki wieczoru, zapowiada się najciekawiej na gali. Możliwe są wszystkie rozwiązania, ale liczę, że Imam pokaże jeszcze duże aspiracje i zatrzyma Molinę.

Karta główna raczej nie zachwyca. Fundora dość pewnie powinien ograć Lewisa, Navarette może przeboksować parę rund z Santisimą, ale wynik jest znany z góry. Martin - Washington jako co-main event to nieporozumienie, lecz obstawiam dość szybkie zwycięstwo Martina.

W walce wieczoru możliwe wszystkie rozwiązania. Mój typ to jednak Wilder przed czasem - znów będzie przegrywał, ale znów odpali prawą rękę. Oczywiście #TeamFury.
Kapitalna walka Subriela Matiasa z Petrosem Ananyanem zakończona niespodziewanym zwycięstwem Rosjanina. Ananyan odważnie poszedł do półdystansu i w połowie walki zdecydowanie przełamał Portorykańczyka. Matias mało dynamiczny, ewidentnie zdziwiony tym, że Rosjanin stał po jego mocnych, celnych ciosach. W 7. rundzie rywal go przełamał. Trzy potężne prawe sierpowe rzuciły go na deski i ustawiły ostatnie trzy odsłony. Portorykańczyk sporo odpowiadał, ale to Ananyan był aktywniejszy i częściej bijący. Minimalna wygrana Petrosa to słuszny werdykt.
Stron: 1 2 3 4
Przekierowanie